niedziela, 1 maja 2011

Bendyk poleca: "Bojowa pieśń tygrysicy"

    Amy Chua to córka chińskich emigrantów wychowana w Stanach Zjednoczonych, lecz na sposób chiński - posłuszeństwo, dyscyplina, ciężka praca, tylko najwyższe oceny i miejsca w konkursach oraz brak jakichkolwiek porażek (czy nawet ich wizji).
    Tak samo wychowuje swoje córki, Sophię i Luisę. Od wczesnego dzieciństwa dziewczynki uczą się grać (kilka godzin dziennie) na instrumentach, biorą udział w prestiżowych zawodach muzycznych, są najlepszymi uczennicami w szkole.
    Nad wszystkim pieczę sprawuje "chińska matka" - bezwzględna, konsekwentna, nieugięta. Potomstwo tej prawniczki z Harvardu nie ma ni chwili wytchnienia. Rozrywki - żeby się nią cieszyć - musi doszukać się w wymyślonych przez rodzicielkę obowiązkach.
    Taka matka nie analizuje nawet - co sama przyznaje - wytykanych jej przez innych (czasami nawet przez rodziców) elementów wychowania, twardo przekazuje kolejnemu "pokoleniu" to, czego nauczyło ją poprzednie.
    Amy Chua dokładnie i bezlitośnie - także dla samej siebie - opisała w Bojowej pieśni tygrysicy trudy wychowawcze przez jakie musiała przejść z córkami - i jakie znosiły one. Autorka tym samym brawurowo wytyka błędy zachodniemu modelowi wychowania opartemu na liberalizmie i swobodzie, gdzie rodzice dając luz dzieciom, sami wywijają się od wysiłków. Podstawowe motto chińskiej matki mówi, że jeśli nie dokłada się wszelkich starań, by jak najlepiej wykształcić (wychować) dziecko, to znaczy, że nie wierzy się w jego możliwości.
    Także jeśli sądzisz, że Twoi rodzice nie dają Ci spokoju, że za dużo od Ciebie wymagają, są nazbyt apodyktyczni i tak dalej, i dalej - przeczytaj tę książkę, a od razu zmienisz zdanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz