sobota, 4 czerwca 2011

Cytat na dziś

(...) w oczach wielu dawnych misjonarzy i etnografów, obserwujących religijne kulty społeczeństw prymitywnych, dzicy wydawali się po prostu na tyle głupi, by roić sobie, że człowiek może być równocześnie sobą i papugą; nie przychodziło im na myśl, że z punktu widzenia zasad zwykłej logiki pewne dogmaty chrześcijaństwa nie są wcale w lepszej sytuacji.

L. Kołakowski, Jeśli Boga nie ma...

niedziela, 1 maja 2011

Bendyk poleca: "Bojowa pieśń tygrysicy"

    Amy Chua to córka chińskich emigrantów wychowana w Stanach Zjednoczonych, lecz na sposób chiński - posłuszeństwo, dyscyplina, ciężka praca, tylko najwyższe oceny i miejsca w konkursach oraz brak jakichkolwiek porażek (czy nawet ich wizji).
    Tak samo wychowuje swoje córki, Sophię i Luisę. Od wczesnego dzieciństwa dziewczynki uczą się grać (kilka godzin dziennie) na instrumentach, biorą udział w prestiżowych zawodach muzycznych, są najlepszymi uczennicami w szkole.
    Nad wszystkim pieczę sprawuje "chińska matka" - bezwzględna, konsekwentna, nieugięta. Potomstwo tej prawniczki z Harvardu nie ma ni chwili wytchnienia. Rozrywki - żeby się nią cieszyć - musi doszukać się w wymyślonych przez rodzicielkę obowiązkach.
    Taka matka nie analizuje nawet - co sama przyznaje - wytykanych jej przez innych (czasami nawet przez rodziców) elementów wychowania, twardo przekazuje kolejnemu "pokoleniu" to, czego nauczyło ją poprzednie.
    Amy Chua dokładnie i bezlitośnie - także dla samej siebie - opisała w Bojowej pieśni tygrysicy trudy wychowawcze przez jakie musiała przejść z córkami - i jakie znosiły one. Autorka tym samym brawurowo wytyka błędy zachodniemu modelowi wychowania opartemu na liberalizmie i swobodzie, gdzie rodzice dając luz dzieciom, sami wywijają się od wysiłków. Podstawowe motto chińskiej matki mówi, że jeśli nie dokłada się wszelkich starań, by jak najlepiej wykształcić (wychować) dziecko, to znaczy, że nie wierzy się w jego możliwości.
    Także jeśli sądzisz, że Twoi rodzice nie dają Ci spokoju, że za dużo od Ciebie wymagają, są nazbyt apodyktyczni i tak dalej, i dalej - przeczytaj tę książkę, a od razu zmienisz zdanie.

niedziela, 27 marca 2011

Cytat na dziś

Na Trop Konsumenta składa się wszystko, całe nasze życie. To znaczy ta jego część, która się liczy, czyli Konsumpcja. Możesz zmienić twarz, odciski palców, ślad DNA, rytm bicia serca, a nawet zarejestrowaną przez encefaloskany satelitów Wytwórni aktywność twojego mózgu, ale nie zmienisz swoich konsumpcyjnych upodobań. Zdradzi cię menu w uniwersyteckiej kafejce, gatunek płatków śniadaniowych, sekwencja portali, które odwiedzasz co rano, ulubione rozgłośnie radiowe i telewizyjne stacje. Możesz przemienić swoje ciało i pozostawić za sobą ślad fałszywego DNA, ale nie zatrzesz znaków, które rozsiewasz jako Konsument.

C. Michalski, Gorsze światy

sobota, 26 marca 2011

Cytat na dziś

Paranoja to końskie okulary, które zakładamy na nos, żeby nasz wzrok mógł osiągnąć nieco większą precyzję, skupić się na jednym celu.

C. Michalski, Gorsze światy

sobota, 12 marca 2011

"Złote żniwa"

W poniedziałek 14 marca o godzinie 16:00 w L.O. im. J. Słowackiego (ul. Wawelska 46) odbędzie się kolejne już spotkanie w ramach akcji Szturm na szkoły. Polscy marzyciele - pokolenie 89 rozmawia z pokoleniem 68 organizowanej we współpracy z Krytyką Polityczną. Tym razem gośćmi będą Jan Tomasz Gross i Irena Grudzińska-Gross (mieszkający na stałe w Stanach Zjednoczonych, tak więc nadarza się rzadka okazja do zadania pytań tym intelektualistom). Tematem przewodnim będzie książka ich autorstwa pt. Złote żniwa, traktująca o zarobkowaniu Polaków na żywotach Żydów (artykuły dotyczące książki znajdziecie m.in. tutaj i tutaj).

Życie

Bum! Hhyyy!
Aaaaaaaa!!
Bum! Hhuuu.

Bum. Bum.
Hhyyy!
Hahaha!!
Bum. Bum.
Hhuuu.
Aaaaaaa!!

Bum. Hyy! Hyy!
Bum. Huu!
Bum!

Piiiiiii

Sens

Miriady galaktyk
Miliardy układów gwiezdnych
Biliony planet

Na miriadach z nich
Mogą żyć miliardy stworzeń
O bilionach marzeń

Jedna ZIEMIA
Parę miliardów LUDZI
Jedno marzenie

Sens

∑

Kolejny dzień dobiega końca rychło
     Następna doba zmarnowana
       Bez zysków nawet nikłych
             Już w zapomnienie
                    Odchodzi
                      I rodzi
             Się nowe tchnienie
           Kolejny dzień ambitny
      Chętny walki z samego rana
 Pełen ambicji, by wartości przyszło

poniedziałek, 7 marca 2011

Cytat na dziś

Wiara zachwiana przez odkrycie, że to, w co wierzyliśmy, rzeczywiście istnieje: oto paradoks pobożności.

P.K. Dick, Valis

sobota, 5 marca 2011

Cytat na dziś

Poklepał tylko Grubasa po ramieniu, co jest jedynym sposobem, w jaki mężczyźni mogą sobie okazać miłość.

P.K. Dick, Valis

niedziela, 27 lutego 2011

Cytat na dziś

Zawsze chodzi o pieniądze, wierz mi, są nimi opętani. Pieniądze czynią z nich zimnych i twardych, ale to jedyne w co naprawdę wierzą. Nie umieją żyć inaczej, tak ich nauczono. Nawet jeśli ich filmy i książki mówią co innego, pieniądze i rzeczy, które można za nie kupić, to ich żałosne bożki. Mówią, że kochają wolność, ale ich wolność to samotność. Mówią, że kochają życie, ale ich życie to żądza. Mówią postęp, ale ten postęp powiększa tylko terytorium, które jutro będą wyzyskiwać i niszczyć, bez wytchnienia, do cna.

S. Fatah, Czarny statek

sobota, 26 lutego 2011

Bendyk poleca: "Czarny statek"

    Życie Kerima, młodego Irakijczyka, jest pełne dramatycznych zwrotów. Nieumyślnie doprowadza on do aresztowania przyjaciela swego ojca, później protoplasta ginie na jego oczach, co zmienia nie tylko jego pozycję w rodzinie - z pierworodnego na jej głowę, ale i całą jego osobę.
    Kerim zostaje porwany przez terrorystów. Ich przywódca, zwany Nauczycielem, pozwala mu odejść, bo przy porwaniu chodziło im głównie o samochód chłopaka. Ten jednak zostaje. Po wychowywaniu przez nie przejmującego się religią ojca, właśnie to spośród wielu nowych doświadczeń jest dla Kerima najważniejsze.
    Wreszcie ucieka z bojówki - z pieniędzmi. Wie, że istnieje sposób na wyemigrowanie. Postanawia wyjechać do stryja zamieszkałego w Niemczech. Rozpoczyna tam nowe życie. Od religii jednak nigdy nie udaje mu się uciec, nie tylko z powodu tęsknoty.
    Życie Kerima maluje się przed czytelnikiem na tle Iraku pogrążonego w ciągłych konfliktach, zarówno wewnętrznych - pomiędzy religijnymi ortodoksami, a otwartymi na Zachód obywatelami, jak i mającymi charakter zewnętrzny - z Amerykanami, z tymże Zachodem.
    Książka Sherko Fataha, syna Irakijczyka, pomimo niesamowitych przygód głównego bohatera, nie daje się potraktować jak fantastyczna opowiastka. Nieodparcie prowadzi do refleksji nad obecnym światem, nad kochanym Zachodem i położeniem człowieka w kraju takim jak Irak, gdzie ów Zachód zderza się z kompletnie odmienną od swojej kulturą.

Cytat na dziś

Cieszył się z chłodnej, deszczowej pogody, która z całą pewnością utrzyma się do ich spotkania: Sonja będzie musiała ubrać się nieco cieplej. Uwielbiał jej ciało, ale chciał ukryć je przed wzrokiem innych.

S. Fatah, Czarny statek

poniedziałek, 21 lutego 2011

Cytat na dziś

Poczuł się mały i bezsilny. Pozbawiony pragnień, które popychałyby go w jakimś kierunku.

S. Fatah, Czarny statek

czwartek, 10 lutego 2011

Cytat na dziś

Widzimy stąd jasno, że nieznajomość przyrody zrodziła te nieznane potęgi, przed którymi tak długo drżała ludzkość, oraz owe zabobonne kulty będące źródłem wszelkich nieszczęść.

P.T. d'Holbach, System przyrody, za: B. Markiewicz, Filozofia dla szkoły średniej

środa, 9 lutego 2011

Cytat na dziś

Nie można rozpaczać,  jeśli się tego nie pragnie, albowiem po to, by naprawdę rozpaczać, trzeba tego naprawdę chcieć; jeśli się tego rzeczywiście pragnie, wówczas faktycznie już wyszło się poza rozpacz. Jeśli się rzeczywiście wybrało rozpacz - wówczas naprawdę wybrało się to, co się wybiera opierając się na niej, mianowicie dokonało się wyboru swej wiecznej wartości, wyboru samego siebie. Osobowość dopiero w rozpaczy znajduje uspokojenie, co jednak nie wynika z konieczności, ponieważ nigdy nie rozpacza się z przymusu, ale zawsze z wolności, i dopiero przez to zdobywa się to, co absolutne.

S.A. Kierkegaard, Albo-albo za: B. Markiewicz, Filozofia dla szkoły średniej

piątek, 4 lutego 2011

Cytat na dziś

Zgodziłbym się, że składnikami najlepszego charakteru są pewna krnąbrność i duma, a nawet niejakie zadufanie; żadna cnota, której korzeniem jest strach, nie zasługuje na znaczniejszy szacunek.

Bertrand Russell, Dzieje filozofii zachodniej

niedziela, 23 stycznia 2011

sobota, 22 stycznia 2011

Cytat na dziś

Nie jest przeto koniecznym, by książę posiadał wszystkie owe zalety, które wskazałem [powszechnie uznawane cnoty], lecz jest bardzo potrzebnym, aby wydawało się, że je posiada.

Książę, Niccolo Machiavelli, za: B. Russell, Dzieje filozofii zachodniej

niedziela, 16 stycznia 2011

Perypetie Pawełka cz. 4

    Siedzę w fotelu - szerokim, głębokim, wygodnym niezmiernie i takoż starym - książkę trzymam w dłoniach, czytać się staram, ale nagle w ramię mnie ktoś puka, a to - myśli. Nachodzą mnie znowu myśli okrutne, spokoju niedające, umysł i serce, duszę dręczące. Tym razem rozmawiać chcą ze mną - rozmawiać? ba! dywagować, deliberować wręcz - na temat tego, że czytam. Skoro już czytam, to temat się, uważają, tak sam przez się i z siebie i przez siebie samego narzucił, więc wykorzystać go trzeba, skoro już jest, żeby się biedny nie zmarnował.
    I pytają się mnie myśli, jak to jest, że ja czytam. Mówię im, że lubię czytać, więc czytam. Ale jak to jest, że ja lubię - one na to. To ja, że nie wiem, po prostu lubię i już. One dalej: jak to jest, że ja mogę czytać, że mam zdolność taką? Ja na to, że mam oczy, to mogę - i tyle. To teraz dzielą się ze mną refleksją, jakie to pismo niesamowite, i to, że człowiek czytać umie tak samo.
    Zirytowały mnie już tymi dysputami swymi myśli moje, bo Pawełek nie lubi, gdy mu ktoś czytać przeszkadza, bo on to naprawdę lubi. Zdenerwowały, czy nie, coś w Pawełku poruszyły. Zrazu to się na takie pytania protekcjonalnym spojrzeniem reaguje i tyle, kropka, bo co one jakieś nienormalne, że tak pytają, głupie to przecież pytania. Ale po chwili to już się zmienia nieco postać rzeczy i punkt widzenia, jak się pomyśli i przemyśli, no bo rzeczywiście niezwykły to wynalazek, to pismo. I zdolność odczytywania go podobnie cudowna umiejętność. I jak to jest, że jeden coś napisze, drugi przeczyta i już w głowie ma część tego, co ten pierwszy ma w głowie. I też może napisać i przekazać komuś trzeciemu, albo pokazać mu, co pierwszy napisał i on, ten trzeci, też będzie to miał. A ciekawe też to, że niby wszyscy trzej w głowach wtedy to samo mają, przynajmniej w części jakiejś, ale każdy inaczej tę część rozumieć może, inaczej odbierać, i robi się z tego samego co innego, zależnie do czyjej głowy wpadnie.
    A wtedy pytanie, czyje jest prawdziwe. Bo niby u każdego świat przedstawia, ale jak każdy inną ma wersję, bo stworzył sobie taką niejako, przeobraził, łącząc z tym co miał wcześniej, to nie znaczy chyba, że trzy światy już istnieją, no bo gdzież by tam, w takie bzdury to Pawełek nie uwierzy. A może jednak? - pytają myśli.
    Ciekawe to, ale trudne, za trudne i może nawet niepotrzebne takie rozważania, bo po co to komu, żyć sobie po prostu trzeba i tyle. A nie poddawać w wątpliwość może jeszcze to, że w ogóle się żyje. Jakie to poza tym wszystkim okropne zwracanie się przeciwko Panu Bogu Jedynemu Wszechmogącemu, bezczeszczenie Stwórcy, Sprawiedliwego, a tak młodzieżowo to by można powiedzieć: Zajebistego, czy nawet Wyjebanego W Kosmos, bo przecież należy mu się pochwała, za to chociażby, że takiego Pawełka stworzył, bo tatuś z mamusią to by nie wystarczyli, no gdzie tam, siostra Iwona przecież nauczała w podstawówce, słuchało się grzecznie, to się teraz wie.

    Leżę w łóżku, światło już zgaszone, nie przeszkadza, i znowu myśli mnie nawiedzają. Ale teraz się cieszę, bo lubię sobie z nimi porozmawiać, gdy spieszyć się nie muszę, tylko błogo w łóżeczku leżę. Teraz, o dziwo, nie pytają o leżenie bądź myślenie, lecz o dobro i życia sens i takie niełatwe pytania zadają, niebłache poruszają tematy. Po co Pawełek żyje? Siostra Iwona mówiła, że żyje się po to, żeby zbawienia dostąpić, żeby potem żyć wiecznie. Dobrym oczywiście być trzeba wcześniej, przykazania wypełniać, modlić się. Pawełek stara się bardzo, na niebo liczy, bo przecież zasługuje. Co z tego, że papierosy pali? Księża też palą. Napić też się lubi, ale nikt od tego nie stroni, bo co w tym złego, że jak humor ma się nie ten, jak coś gryzie, to sobie człowiek wleje trochę do gardła? Lepiej się poczuje przynajmniej, jak modlitwa nie wystarcza. Albo, gdy jest co świętować, to trzeba oblać, na przykład klasówkę zaliczoną, bo przecież się zasłużyło, bo się nauczyło, albo ściągnęło, ale to też jakiś wysiłek, pomyśleć, pokombinować trzeba.
    A to życie wieczne to po co? - pytają dalej. No, tego to już Pawełek nie wie. Ale co to za pytanie. Takich pytań się nie zadaje. Bo wiadomo, że nie będzie co odpowiedzieć. To księdza trzeba się pytać. Chociaż też się nie powinno, bo jeszcze nie będzie wiedział, co rzec i głupio mu się zrobi, i winnym się poczuje, a on przecież boską misję wypełnia.
    Z drugiej strony, może to jednak dobre pytanie? No bo rzeczywiście, jakiś sens powinno to wszystko mieć. No, ale to takie wydaje się nierealne, żeby się żyło po śmierci, bo śmierć to jednak śmierć. I jeszcze na wieczność, żeby się żyło. To też nie pasuje, bo i człowiek nie zawsze istniał na Ziemi.

    Za trudne to tematy i po co w ogóle te rozmyślania. Uciekam w miłość. O mojej dziewczynie pomyślę. O, lepiej teraz, milej, przyjemniej, cieplej od razu. Po co mam rozważać te problemy egzystencjalne, nawet jeśli bym odpowiedź znalazł, co już mało się wydaje możliwe, bo mądrzejsi próbowali, ale nawet jeśli, to co to da? Szczęśliwszy Pawełek będzie? No chyba nie, więc czy nie lepiej się skupić na tych doczesnych sprawach, takich jak miłość chociażby? Przecież miłość nie jest zła, siostra Iwona kazała, żeby kochać - tak, jak Bóg nas kocha. A nawet jak piekłem ksiądz pogrozi, to właściwie co z tego? Pewności nie ma, że się do piekła pójdzie, nawet ksiądz tego wiedzieć nie może, gdzie Pawełek pójdzie, bo może łaski dostąpi - za to, że bardzo będzie kochał - i do nieba pójdzie. A zresztą, gdzie by nie poszedł, to przynajmniej tu, na Ziemi, teraz, za życia doczesnego będzie szczęśliwy: w tej miłości i dzięki niej.

    Zabijają się ludzie, wykorzystują nawzajem, gwałcą, okłamują, złe rzeczy czynią, świat psują, niszczą, Boga nie widać, nie tak, jak w zakonie siostry Iwony. Uciekam w miłość. Miłość do drugiego człowieka. Tam nie ma takich problemów, jest błogo, jest dobrze - jest szczęście.

sobota, 15 stycznia 2011

Cytat na dziś

Rzeczy są w siodle i ujeżdżają ludzkość.

R.W. Emerson, za: R. Tarnas, Dzieje umysłowości zachodniej

Perypetie Pawełka cz. 3

    Idę sobie, bo ja lubię chodzić. Raz jedną stroną ulicy, raz drugą, a czasami środeczkiem. Bo jak ma się ochotę, a wieczorkiem pusto, i gdy się nie boi, że coś ochlapie, przejedzie, to trzeba się przejść i środeczkiem, poużywać sobie, a co.
    Idę sobie i idę, a droga się nie kończy, bo tu skręcę, żeby jeszcze przed dom nie zajść, tam zawrócę, gdzie indziej zwolnię, bo chociaż powinienem, to nie chce mi się wracać jeszcze do spokojnego domu rodzinnego, przytulnego i pełnego miłości. Dobrze mi tutaj, jak idę. Nieważne, czy ciepło, czy zimno, sucho czy mokro, bo nie wiem nawet jak jest, nie zwracam uwagi, po prostu przyjemnie, a to nie od pogody zależy, a od chodzenia.
    Zwłaszcza, gdy palec wskazujący ze środkowym sklejony jest papierosem, to tak się lepiej człowiek czuje, tak mu raźniej, samotny nie jest. Z dymem pobawić się można, żarowi w gorące ślepie spojrzeć, potarmosić trochę, trochę popieścić ciemnożółty filtr. Pięcioliterowy napis, lekko wygięty, przeczytać, czasami dziewięcioliterowy, ładną czcionką wypisany. Dym buzią wydmuchnąć, raz szeroko otwartą, raz prawie w ogóle, to z lewej, to sprawej strony dmuchając. Innym razem nosem, albo buzią i nosem naraz, albo jedno po drugim, albo jeszcze inaczej, na odwrót - przed drugim jedno. I lepiej człowiekowi, bo i pomyśleć ma z kim, a to też jest przecież ważne, zwłaszcza jak się tak chodzi.
    Chociaż człowieka by się nie chciało teraz mieć u boku, bo gadałby coś i niecoś, i tupałby dodatkowo, a najlepszym tupaniem jest tupanie dwóch butów - każdego po kolei, zharmonizowane perfekt z myślami i z dymem. Nawet gdy ujrzy Pawełek jakiegoś człowieka, co na rowerze jedzie z siatami czy idzie z siatami - ale nie sobie jedzie bądź sobie idzie, bo jakby tak bardziej tym siatom jedzie bądź idzie - to męczy to Pawełka strasznie, bo co ja mam zrobić, gdy spokojnie sobie myślę, a tu przemieszcza się taki ktoś, kto nawet nie sobie się przemieszcza, a mi to już w ogóle, bo mąci mój spokój i muszę jemu bardziej chwilę pomyśleć, czego do myślenia sobie nie wliczam. Bo jak myślę o marzeniach moich, książkach moich, przyjaciołach moich, dziewczynie mojej, świecie moim, to przecież sobie myślę, bo to wszystko moje. A taki z siatami człowiek to nie jest mój ni chu chu - ani nawet swój nie jest, tylko tych siat bardziej. A fe, Pawełka to drażni, bo myśli taki, że jak on sobie nie jest, to i Pawełek nie jest sobie, mimo, że siat nie ma, ale przecież coś tam w kieszeni, coś za pazuchą na pewno się kryje, i temu Pawełek jest, więc można mu przeszkadzać.
    Jak tu się nie denerwować, kiedy nawet sobie być nie można. Podstawowe bycie przecież, a tu masz - takich, co nie wiedzą o tym i samemu sobie nie będąc przeszkadzają innym bytom realizować swą… powinność niejako. Są siatom i tym podobnym rzeczom, bo ich ktoś takiego bycia nauczył, takie bycie wpoił, żeby swoje bycie sobie realizować. Złe bycie sobie wymyślił, obrał, bo odprowadza innych od bycia sobie - tak, że w końcu zdaje im się, iż bycie siatom jest ich sobie byciem.

niedziela, 2 stycznia 2011