niedziela, 5 grudnia 2010

Bendyk poleca: "Włóczędzy"

    Yiyun Li, 38-letnia Chinka od 14 lat mieszkająca w USA, dużo formatową karierę pisarską rozpoczęła wspaniale. Włóczędzy to jej pierwsza powieść. Akcja toczy się w ojczyźnie autorki - Chinach, w latach 70. jeszcze przed jej przyjściem na świat. U szczytu potęgi znajduje się Komunistyczna Partia Chin. Wszyscy bohaterowie książki żyją w jednej prowincji. Tym najdokładniej zobrazowanym i grającym główną rolę jest komunizm - czy raczej nazwany tak autorytaryzm. Wśród świetnie naszkicowanych postaci każdy czytelnik powinien znaleźć własne odbicie - ale zapewne nie będzie tego chciał.
    Włóczędzy dobitnie pokazują okrucieństwo i nędzę tego systemu oraz ściskające za serce losy ludzi w nim żyjących. Ludzi, którzy po zastanowieniu nie wiedzą kim są. Rozrywani pomiędzy spokojem matki a walką o dobro społeczności, między honorem a posłuszeństwem. I ludzi, których możemy spotykać na co dzień, poza komunizmem, z ich przerażającymi problemami i zboczeniami - z ich codziennością.
    Jest tam wykształcony niegdysiejszy nacjonalista przemieniony już w zwolennika rewolucji. Jest młoda, żarliwa rewolucjonistka po refleksji mająca wątpliwości co do słuszności swych działań. Jest samotny chłopak rozpaczliwie poszukujący przyjaźni i miłości. Jest buntownicza żona posłusznego syna wysoko postawionych komunistów, który szalenie ją kocha, ale jeszcze bardziej boi się gniewu rodziców. To nieliczne spośród poruszających i zapadających w pamięć sylwetek mistrzowsko przedstawionych przez Li i stanowiących o geniuszu jej debiutanckiego dzieła.

2 komentarze: