niedziela, 26 grudnia 2010

Przyjaciele i dziewczyna Phila Morrisona

    Obudził się z bólem głowy. W pierwszej chwili ironicznie się uśmiechnął na myśl o głośnej imprezie, która zakończyła się zaledwie parę godzin temu. Lecz po paru sekundach mina mu zrzedła, gdyż zorientował się, że jego dziewczyny nie ma obok niego. Dziewczyny, którą kochał - i dlatego wiele się już przez nią namęczył. Postarał się uspokoić. Zapalił papierosa, jak to miał w zwyczaju czynić każdego ranka, i spróbował przypomnieć sobie jak najwięcej z ostatniej nocy.
    Początek pamiętał. Spotkał się z Claudią na stacji metra, znajdującej się w pobliżu jej mieszkania, by razem pojechali do jego przyjaciela. Swoją drogą, pomyślał Phil, co za żałosny powód do robienia imprezy. Awans w pracy. Mark wskoczył na fotel zastępcy dyrektora sieci butików Diora. Dla Phila nie był to żaden powód do świętowania. On sam był malarzem i gardził takim traktowaniem kariery zawodowej. Ale dobrze, że Mark wydostał się z dawnego życia, gdy nie robił zupełnie nic. Mógł sobie na to pozwolić dlatego, że nieświadomi rodzice zapewniali mu jedzenie, dach nad głową i pieniądze na różne zachcianki. Wiadomo było, że taki stan rzeczy nie może trwać wiecznie, ale Mark zdawał się tym nie przejmować. W końcu jego rodzicom, kiedy dowiedzieli się, że rzucił studia, przestało się podobać finansowanie syna marnotrawnego. Uratowało go to, że miał nosa do interesów. Zawsze jakoś kombinował, żeby mieć na cytrynówkę lub trawkę. Okazało się, ku lekkiemu zaskoczeniu Phila i reszty przyjaciół, że Mark, jeśli musi - lub chce - potrafi uporać się także z trudniejszymi zadaniami. I co najważniejsze - wciąż być szczęśliwym.
    W żyłach Phila płynęło nieco mongolskiej krwi, dlatego przykładał wagę do przestrzegania obranych zasad, co ze względu na jego ideologię mogło kłócić się z przyjaźnią z Markiem. Lecz i Czyngis Chan łamał zasady. A poza tym przyjaźń była dla Phila ogromnie ważna.
    Skup się - zaciągając się głęboko, wrócił myślami do przebiegu ostatniej nocy. Na początku wszystko było okej: traktowała go jak kogoś naprawdę bliskiego, dużo się śmiali. W drodze na stację podmiejskiej kolejki, najpierw szare podziemia metra, później brązowe chodniki, zmęczone towarzystwem smutnego śniegu - wszystko to jakby rozjaśniali i rozweselali emanującym z ich splecionych dłoni szczęściem. Na to wspomnienie na twarzy Phila pojawił się grymas bólu.
    Gdy wreszcie dotarli do wielkiego dwustumetrowego, dwupiętrowego mieszkania Marka, wszystko się zmieniło. Claudia zachowywała się tak, jakby się Phila wstydziła. Nie pozwalała mu dotykać swych długich, rudych włosów, całować w pełne, czerwone usta, czy choćby mały, smukły nos. Często nawet nie spoglądała na niego swymi dużymi, zielonymi oczami.
    Phila zawsze okropnie irytowały takie zachowania. Czuł się wtedy upokorzony i zazdrosny o tego, z kim rozmawiała. I dopadała go przemożna chęć upicia się. Przypomniał sobie, że gdy oddalał  się wczoraj od tłumu, by utopić złość w wódce, Claudia gawędziła z Frankiem, za którym nie przepadał. Frank, podobnie jak Mark, pracował na wysokim stanowisku w jakiejś korporze, tyle że, w przeciwieństwie do niego, Frank gdzieś miał przyjaciół. Trzeba było mu przyznać, że do pozycji i pieniędzy doszedł bez niczyjej pomocy, ale to sprawiało, że był ohydnie zarozumiały i, ubranemu w drogie i modne ciuchy, wydawało mu się, że wszystko mu wolno.
    Phil nie pamiętał wiele więcej: rozmowę z Peterem, najlepszym przyjacielem, któremu pewnie się żalił. I jeszcze stojące przed nim na stole kuchennym kieliszek oraz butelkę polskiej wódki.
    - Właściwie dlaczego miała ze mną spać? Mogła równie dobrze wrócić do domu. - myślał teraz, gasząc papierosa po przeprowadzeniu retrospekcji. - Jak to dlaczego?! Dlatego, że jest moją dziewczyną! - odpowiedział sobie w myślach. - To przez to te wszystkie problemy, brak ci pewności siebie - osądzał sam siebie. Muszę pokazać, że jestem coś wart i należy mi się szacunek.
    Wstał, żeby wylać z siebie trochę alkoholu i zobaczyć, jak się wokoło sprawy mają. Przechodząc obok pokoju Marka, uchylił drzwi i zajrzał do środka. Mark siedział zgarbiony na brzegu łóżka i palił papierosa. Za nim ktoś spał, szczelnie otulony kołdrą. Na widok Phila uniósł rękę w powitalnym geście, nie zmieniając posępnego wyrazu twarzy.
    - Jak tam? - zapytał Phil.
    Teraz Mark uśmiechnął się, jak to on, zarówno szczerze, jak głuptawo.
    - Boli mnie głowa - odpowiedział wciąż z uśmiechem na ustach. - I chyba jeszcze mnie trzyma. No i przespałem się z jakąś laską, a nie wiem nawet, jak ma na imię.
    - Claudia - dobiegł ich niewyraźny, kobiecy głos spod kołdry leżącej za Markiem.

2 komentarze:

  1. Marta Mrozowska26 grudnia 2010 02:37

    No dobrze, więc ominęły mnie trzy nowe twory (a jeden jeszcze czeka na przeczytanie), a akurat mam chwilę, bo "Pianista" jeszcze nie gotowy do oglądania, khę, khę. Jak ostatnio w jednym komentarzu z tych samych powodów (udzielił mi się ten Twój styl z "Perypetii Pawełka", strasznie irytujące).
    "Perypetie Pawełka" właśnie. Niby tylko myśli przelane na ekran za pomocą klawiatury, ale jak cudownie! Znaczy, styl mi się bardzo podoba, jak już wyżej wspomniałam, aż mi się nieco udziela. I te inwersje tworzą trochę poetycki klimat, chyba że tylko mi, ale, o dziwo, przyjemniej się z nimi czyta, przynajmniej takie odnoszę wrażenie. Bardzo podoba mi się również idea przelania tego nurtu myśli w opowiadanie, przeskakiwanie z jednego tematu na drugi, podoba mi się to, że poczułam się jakbym faktycznie siedziała w czyjejś głowie i słyszała myśli. Jedynym minusem było to, że czasami, przynajmniej dla mnie, było za szybko i nieco się gubiłam. Ciekawe natomiast jest to, że akurat temat główny, jak mi się wydaje, chociaż tematów było wiele, jest mi ostatnio bliski. Czy przyjaźń damsko-męska istnieje? Według mnie bardzo rzadko, to jednak mało prawdopodobne, zawsze jedna strona będzie jednak sobie coś wyobrażać, mieć nadzieję na coś więcej, tak mi się przynajmniej wydaje. Nie sądzę, żeby przyjaźń damsko-męska miała kiedykolwiek szansę na bycie czystą, chyba że jedna ze stron jest homoseksualna, to wyjątek. No i piękna krytyka "Zmierzchu" wpleciona, naprawdę, kłaniam się.
    "Perypetie Pawełka, cz. 2" ani gorsze, ani lepsze, znaczy, podobały mi się tak samo. Bardzo. Ogólnie niesamowicie przyjemnie mi się to czyta, może masz ochotę stworzyć jakiś cykl, czy coś? Naprawdę, dawno nie czytałam tak dobrze ujętych, żywych przemyśleń. Jeśli dobrze interpretuję, oczywiście.
    "I idę, w stronę domu niby, slalomem delikatnym brnę przez śnieg niewesoły jakiś, szary. Mijam ludzi bez twarzy. Mnóstwo ludzi. A twarz tylko jedną widzę, i nie w ludziach, a w sobie, w pamięci i sercu moim. I papierosa palę, mocnego rocka słucham, i myślę o tym, dlaczego piłem. Bo przecież nie bez powodu piłem. I dla przyjemności też nie. I nie ze szczęścia."
    Ten fragment podoba mi się jakoś tak szczególnie. Jedna uwaga: "nieważne" razem.

    "Przyjaciele i dziewczyna Phila Morrisona" - hm. Przeczytałam, że tak powiem, jednym tchem. I, jeśli mam być bardzo, bardzo szczera, ani dobrego, ani złego wrażenia na mnie to opowiadanie nie wywarło. Nie wiem, może za krótko trochę dla mnie, a może nie widzę celu tego kawałka prozy. Znaczy, jest jeden, coś w stylu przelania żalu, powiedzenia czegoś jak "ach, te kobiety" poprzez tę sytuację, ale myślę, że prawdziwiej brzmiałoby to jako część "Perypetii". Styl nienaganny, to muszę powiedzieć, zresztą nie po raz pierwszy - ogólnie bardzo lubię Twój styl. Tylko ta historia jakaś taka... bez celu. Takie przynajmniej wywarła na mnie wrażenie. Może jakiś dalszy ciąg, rozwinięcie? Bo myślę, że coś ciekawego mogłoby z tego powstać, ale ten tekst, jak dla mnie i jak na Ciebie, jest dość średni.

    NOALE, jak zawsze powtarzam, jestem tylko piętnasto-prawie-szesnastoletnią sobą, nie żadnym poważnym krytykiem, więc mogę się mylić. Poezja mnie nieco przeraża, bo nigdy w jej interpretacji dobra nie byłam, ale postaram się coś z siebie wykrzesać, bo feedback jest zawsze dobry, jeśli chodzi o pisanie. W sumie o wszystko.

    Do następnego razu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się ogromnie na sympatię Czytelnika (Marto ;p) do Pawełka, bo... sam lubię chłopaka. I ta przyjaźń damsko-męska. Od dawna problem ten mnie dotyka, a rozwiązania znaleźć nie potrafię. Ale chyba jednak istnieje. A o cyklu myślałem, dwa odcinki już są, może dojdzie więcej.
    Heh, jak zwykle dałem się złapać na ortografii.

    Co do Phila, to strasznie mnie zaskoczyło to, co mu się przydarzyło. Bo, gdy słyszałem jego historię, myślałem, że będzie toczyła się jeszcze długo, a tu nagle zakończyła się tak niespodziewanie - oraz trochę strasznie, trochę zabawnie, muszę przyznać.
    Niemniej może pojawi się druga wersja - a pomyślana właściwie jako pierwsza - dłuższa, bardziej rozwinięta, bardziej treściwa.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń